Będę ciocią

(kliknij w miniaturę, żeby powiększyć)

Taką przyszywaną… ale ciocią. Wiadomość o Olku bardzo mnie ucieszyła te kilka miesięcy temu. Cieszyłam się całym sercem, a poza tym zacierałam łapki z myślą o pierwszej brzuszkowej sesji foto.

Pomysłów miałyśmy dziesiątki. Być może udało by się z pomysłami dobić do setki – nawet nie chodzi o kadry, ale o zrobienie zdjęć szczególnych. Jak zwykle życie zweryfikowało naszą pomysłowość. Nie wiem czy wiecie, ale szczerzenie się do obiektywu to bardzo ciężka praca. A jak modelka ma na sobie pokaźny ciężarek to jest to ekstremalnie ciężka praca. Ale daliśmy wszyscy radę. Prawdę mówiąc ja się bawiłam świetnie przez większość czasu.

Przed wami efekty części naszej pracy. Było też kilka pomysłów wymagających większego nakładu pracy niż zwykły retusz. I te zdjęcia czekały aż się nimi zajmę w jakiś wolny weekend. I tutaj nastąpił zonk – w zeszłym tygodniu podczas kopiowania zdjęć z dysku zewnętrznego, dysk postanowił się sprzeciwić i się zepsuć. I tym sposobem straciłam WSZYSTKIE swoje dokumenty i fotografie. Z całego życia. Bo dysk (który mam mniej niż pół roku) postanowił się zapsuć akurat wtedy, gdy miałam tylko jedną kopię wszystkich plików. Jak widać prawo Murphy’ego musi zadziałać w najmniej odpowiednich momentach. Z tego też powodu w zeszłym tygodniu nie było postu.

Możecie wyobrazić sobie moją radość, gdy zamiast materiałów na najbliższe pół roku zostało mi… praktycznie nic? Mam nadzieję, że popularny producent dysków odzyska moje zdjęcia w ramach gwarancji. Trzymajcie kciuki. Bo tyle zdjęć kotów nie może po prostu zniknąć.

A tymczasem jeżeli chcecie poznać Mokę i Żelkę, moje fantastyczne towarzyszki życia od 3.5 roku, zapraszam Was na ich profil na instagramie @maleszujki.

To które zdjęcie z dzisiejszego postu Wam się najbardziej podoba? Bo ja się nie mogę zdecydować 🙂

Zostaw ślad po sobie w postaci komentarza:)