Nie rób postanowień norowocznych!

Żartowałam, jak chcesz to rób. Twoja sprawa. Ja nie robię. Dlaczego i czy robię coś w zamian dowiesz się dalej. Wiedz tylko, że gdy zamieniłam postanowienia noworoczne na… „to coś” zaczęłam się czuć lepiej.

Postanowienie typu plan

Czy pamiętasz jeszcze swoje postanowienie na 2018 rok? 🙂 I jak Ci idzie? A pamiętasz te wcześniejsze i na ile udało Ci się je utrzymać? Ja pamiętam, że na początku mojej przygody z postanowieniami wymyślałam coś w rodzaju „raz w tygodniu będę ćwiczyć” albo „dwie godziny w tygodniu poświęcę na naukę języków”. Czyli wymyślałam sobie rzeczy wymagające systematyki, która do dzisiaj u mnie nie zawitała. Działało? Przez 2 tygodnie. Potem czekałam rok na kolejne postanowienie. I tak w kółko… jedyne, czego mogłam się nabawić to wyrzutów sumienia albo osłabić wolę… bez sensu.

Postanowienie typu cel

Potem zaczęłam robić „postanowienia typu cel”, czyli np. „osiągnę wagę 50 kg” albo „nazbieram na wyjazd do Japonii”. To już miało większy sens, aczkolwiek pociągało za sobą zrobienie planu (bo jak to działać bez planu?)… Ile razy zrobiliście plan i więcej na niego nie spojrzeliście? Bo ja nawet nie chcę się zastanawiać nad odpowiedzią na to pytanie…

Postanowienie typu kierunek

Po czym w zeszłym roku wpadłam na genialny pomysł, nazwijmy to „postanowienie typu kierunek”. Zupełnie przypadkiem, tak prawdę mówiąc. Po prostu nie przeszło mi przez myśl robienie postanowienia noworocznego, moje życie wtedy było tak zakręcone, że zmiany były nieuniknione i nie musiałam ich na siłę generować. Przez długi czas po głowie łomotało mi wyrażenie, które w końcu przyjęłam za środek do celu, jakim jest lepsze życie. Obrałam motto, o którym miałam pamiętać każdego dnia. I pamiętałam. Pomagało mi w podejmowaniu decyzji i rewidowaniu własnego zachowania. Tak, aby być lepszym człowiekiem. W tym roku moje „motto” znów przyszło do mnie samo. Nie ma sensu szukać na siłę, trzeba wsłuchać się w siebie, odkryć czego nam brakuje i iść w tym kierunku.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że wielcy ludzie nie stawiają sobie celów, a jedynie kierunek, w jakim chcą iść. Bo nigdy nie wiadomo jak daleka jest droga :).

Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się swoim zdaniem w komentarzach. Albo swoim postanowieniem noworocznym – w końcu w słowach moc :).

Skomentowano: 2 razy

  1. Spisałem kiedyś postanowienia na 2017, w tej chwili jak na nie patrzę to widzę że nie udało się żadne 😉 Ale też priorytety od tego czasu się zmieniły i nawet by mi na nich nie zależało.

    Sam nie poszedłbym za to na pewno tak daleko, żeby zrezygnować z planowania. Z „kamieni milowych” wyznaczanych na nadchodzący tydzień albo miesiąc całkiem sporo się udaje 🙂

    Odpowiedz
    1. nusiaq

      Oczywiście nie twierdzę, że nie należy nad sobą pracować i wyznaczać sobie celów lub kierunku! Przeciwnie, uważam, że rozwój jest bardzo ważny. Natomiast nie ma sensu gromadzić wyrzutów sumienia lub poczucia winy. Bądź „kotwiczyć” lenistwo.

      Odpowiedz

Zostaw ślad po sobie w postaci komentarza:)